5 miejsce w Pucharze Europy – Victor Borsuk

wrzesień 2nd, 2010

IMG_1235 copy

Tym razem miejscem docelowym była zachodnia część Polski. Po zapakowaniu gratów i mojego małego, roztargnionego podopiecznego – Pawła Kiczka, aka DK (don Kicz), wyruszyłem do Międzyzdrojów. Moja kochana Kuga sprawowała się cudownie, bo mocy nie brakowało ,a samochód pędził jak na szynach. Na miejscu miały rozegrać się zawody Kite Festiwal ,niestety z powodu słabego wiatru z niczym nie ruszyliśmy. Zawody świetnie zorganizowane, duuuużo jedzenia, świetny catering no i bombowy klimat ,niestety bez wiatru nie mogliśmy się spełnić. Po zakończeniu zawodów zatrzymaliśmy się u naszych przyjaciół ze Szczecina – Maciejewskich. Spędziliśmy tam cudowne 3 dni w czasie których popływaliśmy m.in na Wolinie i zaliczyliśmy jedną wycieczkę do cable parku w Niemczech. Na cablu pływałem drugi raz w życiu ,ale już udało mi się prawie wylądować back to blind (czyli salto do tyłu z lądowaniem tyłem do kierunku płynięcia), i wykonałem parę innych głupotek ,które mało kto robi w polsce, w podsumowaniu świetna zabawa i na pewno jeszcze niejednokrotnie się tam pojawię. Oczywiście to nie był koniec naszej wyprawy i kolejnym celem był ostatni puchar europy w świnoujściu. Tam zatrzymaliśmy się w pięknych apartamentach nautilius za 50 zł, w których mieliśmy saune, jacuzzi i basen – czyli poziom życia w cenie która pozwoliła naszych kolegów z europy na kolana!! Zawody zaczęły się raczej nieciekawie z wiatrem wiejącym prosto od brzegu o sile od 5 do 35 węzłów czyli tak dużej amplitudzie ,która sprawia że kite potrafi spadać, a potem przywalić tak mocno ,że wyciska nam powietrze z płuc. Cały początek wyglądał na tyle zabawnie ,że ludzie na plaży pytali mnie czy część z zawodników jest początkująca. W każdym bądź razie w niektórych heatach (7-minutowych starciach) ludzie wygrywali dwoma trickami. Jest to śmieszny wynik, ale sam również nie miałem się czym pochwalić ,bo zrobiłem ich zaledwie 5, był to i tak jeden z najlepszych wyników na zawodach i udało mi się wygrać swój pierwszy heat ze świstakiem. Niewiele później skończyliśmy ten dzień, cali mokrzy od deszczu i wyziębieni od stania na plaży, na szczęście 2 dni później wiatr znów sie pojawił i jako pierwsi na wodzie pojawiliśmy się z Markiem Rowińskim. Heat zacząłem świetnie robiąc 2-3 hp na pierwszym halsie, później dalej punktowałem masą kolejnych hp i widząc jego odbicie piłki czyli zrobienie podwójnego hp (frontmobe do blinda) postanowiłem również wykonać ten manerw, bo do tej pory był to mój trick na 100%, niestety nie wiedząc czemu po czystym lądowaniu i w czasie drugiego przekładania baru (drążka sterującego) przewróciłem się,grrr… nie wiem czym było to spowodowane, luźnym finem, falą który wyciągnęła mi deskę z pod nóg czy po prostu dekoncentracją… W każdym badź razie powtórzyłem ten manewr i znowu stało się dokładnie to samo!!!! Byłem wściekły, ale postanowiłem zrobić równie trudny trick w drugą stronę (backmobe to wrapped) i ustałem go z łatwością. Postawiłem wszystko na jedną kartę i po raz trzeci podszedłem do frontmoba do blinda i znowu się nie udało… do teraz nie mam pojęcia co się tego dnia wydarzyło, bo lądując ten trick bezapelacyjnie wygrałbym to starcie, ale się po prostu nie udało. Tak ,więc nie przeszedłem tego heatu i musiałem przegryźć gorzki smak porażki. Cały dzień byłem na siebie wściekły i nie mogłem sobie tego wybaczyć. Na szczęście jeszcze tego samego dnia organizatorzy postanowili rozegrać część podwójnej eliminacji, która pozwoliłaby mi się trochę odkuć i naprawić ,,błędy młodości” – haha!! Pierwszy heat zacząłem świetnie robiąc 4 manewry na pierwszym halsie ,a 3 na powrotnym. Jest to ilość tricków, która chyba pozwoliła mi chyba już wygrać ten heat, zakładając również ,że 12-14 hp to swietny heat byłem bardzo zadowolony, oczywiście gorycz ,która mnie wypełniała nie pozwoliła mi skończyć i do końca heatu świetnie się bawiłem robiąc mase różnych tricków. Kolejny heat też poszedł świetnie niestety tym razem zrobiłem tylko 2 tricki na pierwszym halsie ,bo mój cwany przeciwnik trochę mnie blokował, a wpadając w niego byłbym od razu zdyskwalifikowany. Po ciężkim starciu znowu udało mi się wygrać i zaczynałem coraz bardziej się rozkręcać – niestety to był już koniec dnia i musieliśmy poczekać na koleny dzień. Kolejne dni nie przyniosły już wiatru ,także powienienem był zakończyć zawody na 5 miejscu, ale….no właśnie ,ale tak się nie stało gdyż z powodu nierozegrania podwójnej eliminacji do końca, jej wyniki się nie liczyły i tak się nie stało, grrrr poraz drugi. Pomimo szansy wskoczenia na podium w ogólnym rankingu zająłem ostatecznie 5 miejsce w ogólnej klasyfikacji pucharu europy no i jakby nie patrzeć zostałem po raz 4 mistrzem Polski i jestem 5 w Europie, czyli jest to chyba całkiem fajny wynik. Nade mną znalazł się :

  1. Mistrz Włoch Alberto Rondina
  2. Mistrz Niemiec Mario Rodwald
  3. V-ce Mistrz Niemiec Stephan Permien
  4. V-ce Mistrz Belgii Christhoper Tack
  5. Mistrz Polski Victor Borsuk

Tylko dzięki wspaniałemu wsparciu moich sponsorów byłem w stanie osiągnąć to co do tej pory i mam nadzieję, że staną ze mną na wysokości zadania i wesprą mnie w kolejnych latach, abyśmy razem mogli pokonać resztę tego świata, dziękuje jeszcze raz Victor Borsuk (Diverse Extreme Team,Ford, Burn, AA Men, Kitepark, Choc, Naish, Dakine)

To się nazywa spektakularny wjazd na mete

wrzesień 2nd, 2010

Backflip do basenu zaliczony – FMX CAMP II

sierpień 31st, 2010

We wrześniu planuje premire backflipa z lądowaniem na dirt tymczasem sprawdźcie próby flipa do basenu. Treningi odbywały się podczas imprezy FMX CAMP II, która odbyła się we freestyle parku u Łukasza Pacuda.

b_fmx_camp_czestochowa_2010_12

b_fmx_camp_czestochowa_2010_13

b_fmx_camp_czestochowa_2010_72

b_fmx_camp_czestochowa_2010_76

IMG_6674

IMG_6675

IMG_6676

IMG_6677

Michał Śliwa wygrywa finałową edycję Diverse Downhill Contest

sierpień 31st, 2010

Sezon kolarstwa zjazdowego w Polsce w miniony weekend został oficjalnie uwieńczony podczas finałowej edycji Pucharu Polski w Downhillu rozgrywanego pod egidą najbardziej prestiżowych zawodów Diverse Downhill Contest. Jak przystało na tej rangi imprezę wśród kilkuset osobowej obsady oprócz najmocniejszych i najszybszych polskich zawodników przybyli również utytułowani  zjazdowcy z Czech, Słowacji oraz Łotwy.

11

Zawody przebiegały pod znakiem „jednej wielkiej chmury”, już podczas sobotnich oficjalnych treningów nie zapowiadało się kolorowo, a wszystkiemu winna była kapryśna pogoda.  Od samego rana niebo nie było sprzyjające i uraczyło zawodników srogimi ulewami, które spowodowały, iż stosunkowo nietrudna myślenicka trasa zjazdowa na górze Chełm zmieniała się w błotnisty poligon, po którym trajektoria jazdy przypominała bardziej sporty żużlowe aniżeli kolarstwo zjazdowe. Trasa zmieniała się z minuty na minutę, spod zwałów błota wychodziły nowe kamienie i korzenie. Pod koniec dnia Słowak Matej Laktis jeden z pretendentów do wygranej zapytany o trasę odpowiedział – „trasa jest bardzo ciekawa, trudna i wymagająca, zapowiada się dobra rywalizacja”

5

W niedzielę odbyły się eliminacje i finały, niebo od samego rana było mocno zachmurzone, lecz deszcz już nie padał. Trasa przesychała w szybkich tempie pomimo iż temperatura powietrza przez cały dzień nie przekraczała 15 stopni Celsjusza. Na początek wystartowały kategorie amatorskie przeznaczone dla wszystkich chcących spróbować sił podczas zawodów zjazdowych. Następnie o zwycięstwo walczyli  zawodnicy posiadających licencję Polskiego Związku Kolarskiego.

1 

Wszyscy z niecierpliwością czekali na przejazdy najszybszych czyli juniorów i  elity.  Wśród tych pierwszych eliminacje wygrał Sławek Łukasik z krakowskiego teamu RMF FM Pepsi Max uzyskując drugi czas wśród wszystkich uczestników zawodów, niestety podczas finału Sławek zaliczył upadek i ukończył rywalizację na odległej pozycji. Pierwsze miejsce przypadło Michałowi Gzeli z Krakowa, drugi był Czech Sehnal Stanislav  a trzeci Marcin Tarkowski [Madsport Dynamo Łódź}

7

Jak to przystało na zawody serii Diverse Downhill Contest podczas finałowych przejazdów najbardziej prestiżowej i najmocniejszej kategorii – Elita na trasie nie zabrakło

obiektywów aparatów, kamer oraz ogromnej rzeszy kibiców. Tuż przed finałem deszcz dał o sobie znać serwując po raz kolejny kilkuminutowy intensywny opad, nie przeszkodził on jednak uzyskać zawodnikom czasy lepsze aniżeli w przejazdach eliminacyjnych. Niepokonany tego dnia okazał się myśleniczanin Michał Śliwa [Dębnicki KS PKS] uzyskując czas 1 minuta 57 sekund 53 setne, drugim zawodnikiem na mecie z czasem słabszym o blisko trzy sekundy był Słowak Matej Laktis [Novatec Racing Team] trzecią pozycję wywalczył Pavlovicpol Matus [SCK Velo Sprint] czwarty był Łotysz Kisuro Karlis [ Trek Rockstar] a piąty Maciej Jodko, który wygrał generalną klasyfikację Pucharu Polski 2010 w zjeździe na rowerach.

podium

Oto co powiedział zwycięzca Michał Śliwa tuż po zakończeniu zawodów: „Zawody w Myślenicach to jedna z dwóch edycji Pucharu Polski gdzie naprawdę widać mnóstwo kibiców wzdłuż trasy i słychać ich doping, tak jak na żadnej innej górze w Polsce za co trzeba im podziękować. Dlatego są to dla mnie ważne zawody no i wiadomo jest to moja góra. W finale wiedziałem że jak pojadę bezbłędnie to czas powinien być dobry i w granicach 2 minut. Wszystko wyszło tak jak chciałem,  choć w jednym miejscu bardzo na granicy, ale o to w tym chodzi, żeby dawać z siebie wszystko pomimo zmęczenia całym sezonem. Cieszę się z wyniku i chce podziękować wszystkim, którzy mi pomogli mieć taki dobry sezon. Dziękuję”

Szczegółowe wyniki dostępne na stronie www.diversedownhillcontest.com

Arek Perin na Down The Stairs

sierpień 24th, 2010

Victor po raz 4ty!!!

sierpień 18th, 2010

fck final

W tym roku po raz pierwszy od 4 lat byłem poważnie zagrożony. Zaledwie miesiąc wcześniej przegrałem pierwszy heat od 2007 roku i zajałem drugie miejsce na zawodach Ford Kite Cup w Łebie. Poza tym okazało się ,że mam naderwany przyczep mięśnia nadgrzebieniowego w barku i prawdopodobnie będę musiał zrobić sobie operację. Na szczęście pod swoje skrzydła wziął mnie dr Rybak  i mój przyjaciel Marcin Kmiecik właściciel centrum rehabilitacji w Jastarni – Fizjomed Spa. Także przez dwa tygodnie byłem codziennie podłączony pod maszynke do terapiii energotonowych i odbudowywałem sobie przyczep na poziomie komórkowym. Świetnia sprawa,bo prawdopodobnie nie będe musiał robić sobie żadnej opercji,a bark działa wyśmienicie. Zaraz po postawieniu się na nogi wyjechałem na tydzień do Egiptu ,żeby rozruszać te “stare kości”. Tam czekała na mnie super ekipa łącznie z moimi podopiecznymi i zaczęliśmy ostry trening. Niestety to nie był koniec moich niepowodzeń, zaraz przed zawodami strasznie się rozchorowałem i zaledwie dzień przed rozpoczęciem zawodów leżałem w łóżku z gorączką. Cały ten zbieg nieszczęśliwych okoliczności nie nastawiał mnie pozytywnie ,ale i tak nie mogłem sie doczekać pierwszego dnia zawodów. Zaraz po rozpoczęciu rozwaliłem się na ziemi z innymi zawodnikami i czekaliśmy na wiatr. Ok godziny 12 zupełnie z nikąd pojawił się wiatr. Napomowałem cały set kitów od 10 metrowego szaleńca ,aż po moją 16 metrową ciężarówkę. Zaczęło się nienagannie ,bo swój pierwszy przejazd miałem z reprezntantem Litwy ,który po przegraniu heatu wspierał mnie przez całe zawody. Kolejne heat miałem z młodym Wojtkiem Isselem ,który w zaskakująco szybkim tempie robi postępy i miał szanse się wykazać . Na szczęście i ten heat udało mi się wygrać. Kolejny heat był już naprawdę ciężki i pomimo olbrzymiemu kataru i problemów z oddychaniem (gdyż każdy hals i trick był pełnem ciężkich kaszlnięć z mojej strony), dałem rade sprostać zawodnikowi na miarę światową – Tomkowi Dakterze. Ze swojej strony wykonałe m.in. backmoba do wrapped oraz frontmoba do blinda oraz masę innych prostszych tricków i pomimo świetnego przejazdu decyzja sędziów była tylko lekko przychyliła szalę zwycięstwa na moją stronę. Mój przeciwnik pokazał masę innowacyjnych tricków jak np. handel passy z jednej ręki, oraz tricki ,które zaczynał jadąc tyłem ,czyli z blinda. Na szczęście wygrałem i znalazłem sięw finale wiedząc już ,że jestem pucharowym mistrzem Polski. To było świetne uczucie ,gdyż niezależnie od tego co by się wydarzyło i tak byłem mistrzem polski. Ten heat nie był tak dobry jak poprzedni, ponieważ już nie było tyle wiatru, na szczęście początku heatu zrobiłem backmoba do wrapped (który posadziłem jako pierwszy w historii polskich zawodów). Po skończeniu heatu nie miałem pojęcia jaki jest wynik i nie mogłem się go doczekać. Następnego dnia okazało się ,ze jestem oficjalnym i pucharowym mistrzem Polski i słysząc tą wiadomość zatrzęsły mi się nogi!! Po raz 4 z rzędu i tym razem było naprawdę ciężko!! Był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu i mam nadzieję ,że nie ostatni!!

Pozdrawiam Victor Borsuk (Diverse Extreme Team,Ford, Burn, AA Men, Kitepark, Choc, Naish, Dakine)

Relacja Video z Diverse Downhill Contest – Szczawienica

sierpień 17th, 2010

Superheros – CLTN Loosers Contest 2010

sierpień 17th, 2010

DSC_0970

6 edycja imprezy jak co roku odbyła się na kempingu EKOLAGUNA Chałupy 5, w bazie CLTN KITE CAMP – szkoła WAKE.PL tym razem 06-08 sierpnia. Superbohaterzy i Superbohaterki (temat przewodni tegorocznej imprezy) wrócili w doskonałej formie i pięknym stylu nie osiągalnym dla zwykłych śmiertelników, zabrakło tylko jednego – wiatru!!!  Zmiana daty rozgrywania zawodów spowodowana napiętym kalendarzem okazała się nieprzychylna dla kitesurferów. Na szczęście na „loosersach” zawodnicy rywalizują nie tylko w kitesurfingu. WAKE/WAKE NIGHT SESSION/SKIMBOARD/SKATE/SUPERHEROCONTEST/GRAFFITI JAM to tylko, nie które z atrakcji towarzyszących imprezie ale po kolei.

IMG_8915

 Pierwszego dnia zawodów rozegrane zostały zawody juniorów w skimboardzie na spocie przygotowanym przez PAKALOLO. Kilkunastu młodych gniewnych i kilka zawodniczek dostarczyło zgromadzonym na plaży kibicom sporo zabawy. Chłopaki powinni chować głowy w pelerynki, po tym co pokazała Lidia zwyciężczyni zawodów.

IMG_6120

Później przyszedł czas na eliminacje seniorów w SKIM’ie a wieczorem przy sztucznym oświetleniu odbyła się już tradycyjna dla CLTN LOOSERS CONTEST Night session.

IMG_8733

W sobotę rozegrano w kolejności, konkurencję WAKE, tor obejmował 3 przeszkody -  2 slidery i jeden kicker. Wśród kobiet najlepsza była Natalia Grabowska a rywalizacje mężczyzn wygrał Marek Murphy Zach.

IMG_8749

IMG_8895

Po Wake’u przyszedł czas na finały Skimboard, tu najlepszy był Paweł „Fishmac” Sadowski. Po niespotykanych emocjach z 5 edycji organizatorzy postanowili powtórzyć konkurencję narty wodne, w których ponownie nie do pokonania był „the one and only water skis champion” Janek Lisewski.

IMG_8952

Na koniec emocji sportowych rozgrywane były jeszcze dwie konkurencje Superhero contest oraz skateboard jam session na mini rampie. W pierwszej superbohaterzy pokazali publiczności jak powinny wyglądać zawody strongman, natomiast na mini rampie Marek „Murphy” Zach walczył z Michałem Kulczyckim o tytuł króla rampy, w efekcie „Murphy” wrócił na tron.

lina5

IMG_8989

IMG_6177

Podczas 2 dni imprezy zawodnikom towarzyszyli też grafficiarze, którzy zadbali o walory artystyczne całej imprezy tworząc kilka bardzo ciekawych prac.

DSC_1043

DSC_1045

DSC_1046

DSC_1049

DSC_1003

Po rozdaniu nagród superbohaterzy i superbohaterki udali się do Beach Baru Pieksa na afterparty a tam na wszystkich imprezowiczów czekał DJ CENT, DJ ROS, TUSE, nie zabrakło pogo, i „pląsów” do białego rana. Podsumowując 6 edycję CLTN LOOSERS CONTEST to mimo to, że nie wiał wiatr to nie wiało też nudą!!!

IMG_9089

_MG_3030

 

 

Sponsor główny: marka CLTN (produkty marki CLTN dostępne są w ogólnopolskiej sieci salonów Diverse na terenie całego kraju, w sklepach letnich Diverse oraz w sklepie internetowym www.e-roar.pl )

 

 

Specjalne podziękowania: WAKE.PL, PAKALOLO SKIMBOARDS, DIVERSE ENERGY DRINK, BOARD&KITE, KITEPARK.

Olek Domalewski szybuje w ciasnym wąwozie

sierpień 2nd, 2010

“…będzie łogień, uwidzicie…”

lipiec 28th, 2010

arkadio perini 2

11.07.2010, Diverse Downhill Contest w Szczawnicy – kolejna edycja Pucharu Polski zaliczona, niestety nie do końca po mojej myśli. W piątek i sobotę jeździło się bardzo dobrze: nowa, stroma, szybka trasa. W niedzielę, w eliminacjach zjechałem na 70 procent, żeby zapoznać się jeszcze z panującymi na trasie warunkami po przejeździe dwustu, startujących przede mną, zawodników – skończyłem z trzecim czasem. W finale był ogień na całej trasie, niestety tuż przed samą metą trochę poniosły mnie emocje, no i stało się:)- wyleciałem z trasy, przecinając taśmy na wprost. Przekraczając linię mety wiedziałem już jaki będzie werdykt sędziów: dyskwalifikacja i do domu. Nie pomyliłem się:) Na moje miejsce wskoczył jeden z trójki mocnych Łotyszy, którzy zjawili się w ten weekend w Szczawnicy.

p4pb5378774 

Następny weekend, 18.07.2010, Czarna Góra, Mistrzostwa Polski.

Wyjechaliśmy w piątkę białym busem na czarnych kołach, z ACDC dudniącym w środku i pozytywnym nastawieniem. Wiedzieliśmy, że trasa jest godna Mistrzostw Polski, długa, techniczna i dość niebezpieczna, ale to co zastaliśmy na miejscu trochę przerosło nasze oczekiwania. W piątek i sobotę posypały się kontuzje, również  w naszej ekipie: połamane żebra, ręce i nosy:) Najlepsze jednak nadeszło dopiero w nocy z soboty na

niedzielę: zza Czarnej Góry wyłoniła się nieobliczalna moc natury:D mega burza! Z rana na treningu stawiła się połowa zawodników – reszta wróciła do domów. Nieustający deszcz, mocny wiatr i mgła na trasie bardzo utrudniały przejazdy. Ostatecznie zawody zostały skrócone do jednego mierzonego czasu. Nie był to mój dzień, niestety, złe nastawienie po wcześniejszych wypadkach kolegów dało się we znaki. Ukończyłem na czwartej pozycji, z czasem 3:50:70 ze stratą niecałych dwóch sekund do trzeciego. Szału ni ma… W przyszłym roku będzie łogień, uwidzicie!! :D

Obecnie przygotowuję się do startu w Freestyle City Festival, który odbędzie się w Cieszynie 07.08.2010r. Potem, 13.08, IX Lech Bike Festival w Szklarskiej Porębie i ostatnia edycja Pucharu Polski Diverse Downhill Contest w Myślenicach. Zapraszam!